Kurs przewodniczek „Wieźć/ść”

Kurs WIeźć/ść swoją przygodę rozpoczął 4 stycznia, wędrówką na północny wschód, a dokładniej na Suwalszczyznę do przykrytych pod pierzyną śniegu, cudownych Oklin. Tam przez weekend, kursantki miały okazję na różne sposoby smakować wiedzę i uczyć się od siebie nawzajem, wymieniając się doświadczeniami i dzieląc refleksjami. Usłyszały nieco o wizji, specyfice pracy z następczynią. Miały okazję przyjrzeć się działalności Chorągwi, Organizacji Harcerek, Okręgu oraz samej organizacji.  Nie zabrakło także rozmów na temat wizji i celowości naszych działań. Niespełna dwa tygodnie po przywiezieniu wieści z Suwalszczyzny, spotkałyśmy się na wspólnej zbiórce w Warszawie, gdzie miałyśmy okazję odbyć musztrę ze sztandarem, dowiedzieć nieco więcej o funkcjonowaniu innych organizacji oraz posłuchać o działalności naszych referatów. Całość zwieńczył wyjątkowy kominek o Organizacji Harcerek, który bogaty w poruszające anegdoty, przygotowała dla nas hm. Magdalena Masiak. Wieźć/ść poniosła nas w końcu do Krakowa, gdzie oprócz napawania się urokiem krakowskich kamieniczek, miałyśmy okazję w zaciszu harcówki jednego z krakowskich środowisk, porozmawiać nieco o postawie, usłyszeć o tym, dlaczego warto pamiętać o naturalności prób i bardziej poznać Kraków, poprzez przyjrzenie się w trakcie gry wieczornej, najważniejszym jego obiektom. Wyjątkowym było także spotkanie z hm. Urszulą Kret, która zgodziła się opowiedzieć nam nieco o genezie powstania harcerstwa żeńskiego. Niezwykle ważna była dla nas lekcja historii, którą odbyłyśmy  w trakcie spaceru na terenie Płaszowa, a dokładniej byłego obozu pracy KL Plaszow, gdzie phm. Emilia Białobrzeska bardzo precyzyjnie i wnikliwie przybliżyła nam fakty związane bezpośrednio z tym obszarem oraz historią Holocaustu na terenie Krakowa. Bogatsze o nowe refleksje, wieści i doświadczenia, obrałyśmy kierunek na Warszawę, żegnając się z bólem serca w kręgu, mając nadzieję, że wspólna wieść szybko połączy nas z powrotem. Komendantką kursu była phm. Aleksandra Wierzbicka HR, w kadrze natomiast były: phm. Emilia Białobrzeska HR, phm. Dominika Gacyk HR oraz pwd. Weronika Stelmachowska HR.

Kurs pwd „Wieźć/ść”

4 stycznia uczestniczki kursu Wieźć/ść 2019- w składzie: komendantka phm. Aleksandra Wierzbicka, HR, phm. Emilia Białobrzeska HR, phm. Dominika Gacyk HR oraz pwd Weronika Stelmachowska HR- miały okazję rozpocząć wspólną przygodę!
Pierwszym celem podróży była Suwalszczyzna, a dokładniej przepiękne Okliny, w których to dziewczyny miały okazję zostać cały weekend i wśród zimowego, malowniczego krajobrazu za oknem chłonąć wiedzę i dzielić się nawzajem doświadczeniami. W minioną sobotę odbyła się jednodniowa zbiórka w Warszawie, podczas której odwiedzili nas wspaniali goście,  a już w lutym wyruszamy w ostatnią podróż, by wieźć wieści na południe Polski:) 

Z harcerskimi pozdrowieniami,
CZUWAJ!
pwd. Weronika Stelmachowska HR


Kurs pwd „Światło wschodu”

Pierwsze co pamiętam z kursu? Tajemnicze smsy, bardzo nietypowe hasła potwierdzające maile i dużo zadań przedkursowych- ciężko było znaleźć na nie czas, ale na pewno wprowadziły nas w temat.
31 października, spotykamy się w małych grupkach i musimy jeszcze znaleźć osobę, która powie jakie jest nasze zadanie. Nie jest to proste,bo np. siedzi bez munduru…na ławce…z rowerem.
Trochę pytań o tym kim właściwie instruktorka jest i dostajemy zadanie,aby odnaleźć jak najwięcej miejsc związanych z harcerstwem w Warszawie.
Po około dwóch godzinach spotykamy się na dworcu i wsiadamy do autokaru, którym przed wschodem przekroczymy wschodnią granicę. Klimat czuć już tam…a może to kiełbasa i buty Pana przed nami?
Nad ranem dojeżdżamy do Lwowa, raczej niewyspane, ale ciekawe co będzie dalej. Na pewno większość kursantek nie spodziewała się w jakich warunkach będziemy spały- łóżka,kilka łazienek, ogromne pomieszczenie jadalne i kuchnia- prawie hotel. Dodatkowo w dużej mierze towarzyszyła nam najlepsza przewodniczka,Asia. Pokazał nam Lwów, tak jak nigdy nie zrobiłby wykwalifikowany pilot- z sercem.
Tego dnia czekała nas służba na cmentarzu Łyczakowskim- rozkładanie zniczy na grobach naszych rodaków, Msza Święta przy grobach Orląt Lwowskich, obstawa pomnika.
Poznałyśmy też pierwszą klimatyczną kawiarnię,gdzie podsumowałyśmy zadania przedkursowe.
Obiad zjadłyśmy w dość nietypowej,wegańskiej restauracji. Mogłyśmy tam wymienić się doświadczeniami podczas kilku dyskusji. Po posiłku nasza przewodniczka po Lwowie, Asia pokazał nam nieco uroków tego miasta, opowiedziała nam parę miejskich legend. Po tym wyjściu chyba każda z nas planuje jeszcze powrócić do Lwowa.
Po nocy w autokarze każdy marzył,żeby już się położyć do łóżka. Tak zakończył się pierwszy dzień naszego wyjazdu.

Następnego dnia rano mogłyśmy poznać kolejne interesującelokalizacje miasta. Byłyśmy w ciekawej kawiarni na rynku,gdzie według historii powstał pomysł tzw. „Babci klozetowej”, Mogłyśmy napić się tam dobrej kawy i odbyło się pare zajęć m.in. familiada z wiedzy o metodyce zuchowej, zajęcia w grupach o metodyce harcerskiej z wymianą tematów.
Pod koniec w parach wykonywałyśmy tzw. kwadrans wędrowniczy i musiałyśmy się dostać na cmentarz gdzie odbyła się msza po Polsku.
Po niej pojechałyśmy na obiad,a po drodze usłyszałyśmy kolejnych kilka historii od Asi.
Najedzone plackami,barszczem i innymi specjałami miałyśmy chwilę czasu wolnego. Następnie odbyły się krótkie zajęcia na temat dłoni metody.
Pod koniec dnia czekała nas niespodzianka bowiem wyszłyśmy do słynnej Opery Lwowskiej na balet. Piękne miejsce, pełne złota i z niesamowitymi sklepieniami. Umiejętności tancerzy również budziły podziw.
Wróciłyśmy dość zmęczone,ale czekały nas jeszcze zajęcia,na których porównywałyśmy piony harcerskie.

Trzeci dzień kursu spędziłyśmy głównie na miejscu miałyśmy tam przeróżne zajęcia,na przykład o Momentach Kursowych w Mazowieckiej Chorągwi Harcerek, o strukturze, o kategoryzacji.
Kadra kursu przeprowadziła nam też zajęcia o tym w jaki sposób najlepiej wychować dobrego następcę.
Ten cykl zajęć był męczący, ale też był niesamowicie potrzebny. Mogłyśmy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, jak i posłuchać opinii i zdań innych kursantek.
W trakcie tych zajęć był też czas na dyskusję jak i wymianę zdań na różne tematy.
Pod koniec dnia kadra miała dla nas przygotowaną ciekawą grę miejską.

Naszym zdaniem między innymi było – znaleźć różne miejsca, zrobić sobie w tych miejscach zdjęcia i przetłumaczyć nazwę budynku. 
Po grze zmęczone wróciłyśmy do Stanicy, pożegnałyśmy dzień i poszłyśmy spać.

Ostatniego dnia, ku naszemu niezadowoleniu obudziłyśmy się bardzo wcześnie, już o godzinie piątej czekał na nas autokar. Zaspane zaczęłyśmy się pakować do pojazdu. Jak tylko ruszyłyśmy wszystkie rozmowy ustały i cały autokar pogrążył się we śnie. Jechałyśmy chyba ze dwie godziny. Naszym przystankiem była granica. Wysiadłyśmy z pojazdu, założyłyśmy plecaki na plecy i ruszyłyśmy w drogę. Po spokojnym przejściu przez granicę, cierpliwie czekałyśmy na autobus. Gdy tylko pojazd się zatrzymał rozpoczął się wyścig do drzwi – harcerki kontra reszta. Po ciężkiej walce w końcu udało się nam wszystkim wejść do autobusu. Kierowca zamknął drzwi i podróż do Przemyśla się rozpoczęła. Po przybyciu na miejsce kadra dała nam chwilę czasu wolnego. O określonej godzinie miałyśmy spotkać się w wyznaczonym przez kadrę kościele by pójść na mszę, jednak coś nam nie wyszło i niektóre z nas poszły do innego kościoła. Ale wszystko skończyło się dobrze i po mszy udało nam się razem odnaleźć.
Ustawiłyśmy się ładnie w szyku i ruszyłyśmy na dworzec gdzie czekał na nas pociąg, który jechał prosto do Warszawy.
Bez żadnych problemów udało nam się wsiąść do pociągu i zająć miejsca. Podróż również przebiegła nam spokojnie, oprócz tych momentów w których musiałyśmy szukać sobie innego miejsca. Niektórym z nas, szczęśliwym trafem udało się odnaleźć cały wolny przedział w którym do końca spędziły czas podróży.
Po kilku godzinach jazdy w końcu przed nami ukazała się Warszawa! Wieczorem wysiadłyśmy na stacji Warszawa Centralna, związałyśmy pożegnalny krąg. Wiedzałyśmy jednak, że to nie koniec naszej przygody. Już dwa tygodnie później miałyśmy się znowu spotkać by kontynuować nasz niesamowity kurs!

sam. Małgosia Szczerbik
wędr. Julia Kozłowska

Kurs Światło Wschodu część II

Spotkałyśmy się pewnej pięknej choć trochę zimnej soboty aby przez następne 24 h przeżywać niesamowite przygody z ludźmi, którzy później nas bardzo inspirowali.

Zaczęłyśmy od zaplanowania całego obozu – oczywiście w przenośni bo zajęcia z przygotowania gospodarczego poprowadziła nam wręcz legendarna Gocha Rogowska.  Na zajęciach zalałyśmy sobie sprawę jak w całości wygląda organizacja obozu- od znalezienia miejsca do każdej kromki chleba na stole. Po tym przyszła pora na chwile grozy, pozornie oczywiście bo spotkałyśmy się z przedstawicielkami komisji instruktorskiej i komendy chorągwi. Druhny były dla nas prawdziwą inspiracja, mogłyśmy zapytać o tak bardzo nurtujące nas pytania osób które znały na nie najlepsze odpowiedzi, no bo kto odpowie lepiej na pytanie o komisje instruktorską niż jej przewodnicząca.

              Po porannych zajęciach i szybkim obiedzie wyruszyłyśmy aby sprawdzić się w biegu na orientacje na dum dum dum… Manewrach SKPB  które odbywały się w Lucieniu. Wyjechałyśmy w te długą podróż już niestety w trochę bardziej okrojonym składzie bo dwóch czteroosobowych patroli- ale za to jakich! Po przyjeździe na miejsce, rejestracji i zakwaterowaniu na hali jedyne co nam pozostało to czekać . Gdy nastąpił ten kulminacyjny moment wyjazdu wszystkie byłyśmy podekscytowane i ciekawe tego co nasz czeka. Autokarem wywieźli nas w las , gdzie część drużyn biorących udział w naszej kategorii drużyn beskidzkich.

              Wyruszyłyśmy w trwającą prawie 5h i ponad 15 km trasę pełną przygód. Trasa zawierała 16 punktów. Zaczęło się od pierwszego skrętu na którym tak naprawdę zdałyśmy sobie sprawę z tego jak wygląda gra, ale spokojnie harcerstwo przygotowało nas na takie sytuacje i wykorzystując nasze umiejętności obsługi mapy i kompasu oraz dedukcji kilka chwil później byłyśmy przy punkcie numer 5. Niestety punkt numer 6 wyprowadził nas w pole i po małym kryzysie podczas dalszej gry bawiłyśmy się świetnie. Na trasie spotkałyśmy na jednym odcinku kadrę naszego kursu, która nauczyła nas innej metody szukania punktów z uwzględnieniem liczenia kroków.

               Po dotarciu na metę, wyczerpane i głodne, ogrzałyśmy się przy ognisku i coś zjadłyśmy. Resztkami sił dotarłyśmy na miejsce noclegu i padłyśmy jak martwe po to by za kilka godzin wstać na autobus do Warszawy.

              Śniadanie czekało na nas na Bemowie u Ani R. po którym spotkałyśmy z 4 ciekawymi dziewczynami – każda z nich reprezentowała inna organizacje harcerską : ZHR, ZHP, SH i Skauci Europy . Poznałyśmy różnice miedzy naszą organizacja a innymi, dzięki czemu szerzej spojrzałyśmy na harcerstwo .

               Na koniec zawiązałyśmy krąg i podziękowałyśmy naszej kadrze za wspaniały kurs .

wędr. Joanna Sysio                                                                                                         

Święta Bożego Narodzenia 2018

Drogie Druhny!

Jest takie czekanie, które już jest spotkaniem.
Jest taka ciemność, która już jest światłością.
Jest taka cisza, cisza w której, cisza w której słyszysz NIESŁYSZALNEGO
(Antonina Krzysztoń, „Jest cisza”)

Życzę Wam i sobie dobrego czasu czekania, jaki jeszcze nam został, abyśmy odnalazły taką ciszę, w której każda z nas usłyszy Niesłyszalnego… A potem błogosławionego świętowania, które będzie spotkaniem i z ludźmi i z Bogiem:)
PS. Polecam jeszcze w ramach „czekania” posłuchanie piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=UgbcuKbUEtY
B.